Pin It
Nie lubię owsianki, ale ładnie pachnie, tak kojąco. Jest zdrowa i łagodzi stres, rozgrzewa, poprawia humor , regeneruje. Swoją porcję zjadłam z rozsądku, a TL swoją z prawdziwą rozkoszą. Już tak z nami jest.
OwsiankA *:
/2 porcje/
100 gr płatków żytnich (wiem, wiem, ale jak inaczej nazwać owsiankę?!)
380 ml mleka
duże jabłko, wydrążone i pokrojone w kostkę
kawałek masła
brązowy cukier do smaku
garść mrożonych malin
garstka rodzynek
Płatki gotujemy w mleku ok 10 minut, mieszając od czasu do czasu, żeby nie przywarły, aż do uzyskania ulubionej konsystencji.
Jabłka smażymy do zrumienienia na maśle.
Nakładamy owsiankę do miseczek, dodajemy jabłka, maliny i rodzynki, posypujemy cukrem.
PATENT: możemy podać dodatki osobno, tak aby każdy wybrał ulubione: owoce, czekoladę, dżem, orzechy, przyprawy, słodkie likiery.
* inspiracje: Jamie Oliver Ministry of Food
sobota, 3 listopada 2012
poniedziałek, 15 października 2012
zupa ze słodkich ziemniaków i chorizo
Pin It
Pomarańczowa zupa krem. Niby klasycznie w jesiennych klimatach ale podrasowana chorizo, papryczką chilli i chrupiącym bekonem. Dla mnie świetna - lekka, sycąca, ciekawa w smaku i można dopasować poziom ostrości do własnego smaku. A przede wszystkim prościutka w przygotowaniu.
Polecam!
Zupa ze słodkich ziemniaków i chorizo*
/na 6-8 porcji/
800 gr słodkich ziemniaków + 2 marchewki (lub 800 gr dyni piżmowej i 3 duże marchewki)
2 łodygi selera naciowego
2 średnie cebule
2 ząbki czosnku
200 gr kiełbasy chorizo
mały pęczek natki pietruszki (lub ta sama ilość naci z pozostałych łodyg selera)
2 łyżki oliwy
1 czubata łyżeczka curry
2 warzywne kostki rosołowe
sól i świeżo zmielony pieprz
1 świeża czerwona papryczka chilli (dla lubiących łagodniejsze smaki wystarczy szczypta pieprzu cayenne)
( usmażone na chrupko bekonowe wiórki do posypania na talerzu )
*Przepis pochodzi z książki Jamiego Olivera "Każdy może gotować"
Polecam!
Zupa ze słodkich ziemniaków i chorizo*
/na 6-8 porcji/
800 gr słodkich ziemniaków + 2 marchewki (lub 800 gr dyni piżmowej i 3 duże marchewki)
2 łodygi selera naciowego
2 średnie cebule
2 ząbki czosnku
200 gr kiełbasy chorizo
mały pęczek natki pietruszki (lub ta sama ilość naci z pozostałych łodyg selera)
2 łyżki oliwy
1 czubata łyżeczka curry
2 warzywne kostki rosołowe
sól i świeżo zmielony pieprz
1 świeża czerwona papryczka chilli (dla lubiących łagodniejsze smaki wystarczy szczypta pieprzu cayenne)
( usmażone na chrupko bekonowe wiórki do posypania na talerzu )
Marchewkę, seler, cebule, ziemniaki, kiełbasę - kroimy w grubsze plasterki. Czosnek i natkę siekamy drobno. Kostki rosołowe zalewamy 1,8 l wrzątku. Na rozgrzaną w rondlu o grubym dnie oliwę wrzucamy pokrojone składniki, dodajemy curry i pieprz cayenne (jeśli zastępujemy nim świeże chilli). Dusimy pod lekko uchylonym przykryciem ok 15 minut.
Zalewamy bulionem i gotujemy aż wszystkie składniki zmiękną (ale nie rozgotują się!).
Gotując zupę kontrolujmy odparowanie wody - uchylenie pokrywki sprawi, że ucieknie jej więcej a zupa będzie bardziej gęsta przy tym samym poziomie miękkości warzyw.
Gotową zupę miksujemy blenderem i przed podaniem posypujemy świeżym posiekanym chilli i chrupiącym bekonem. Warto bekon i chilli sypać jedno obok drugiego tak aby nabierając łyżkę zupy można było dobierać sobie dodatki zależnie od upodobań. Podając zupę gościom można po prostu zapytać jakie dodatki preferują.
Jamie podaje kilka swoich typów: grzanki, świeże zioła, pesto, prażone na suchej patelni orzechy i pestki, kruszone sery o zdecydowanym smaku, łyżka kwaśnej śmietany lub mascarpone.
Do tego kremu najbardziej pasuje mi bekon i śmietana, można też podsmażyć kilka plasterków chorizo.
*Przepis pochodzi z książki Jamiego Olivera "Każdy może gotować"
niedziela, 30 września 2012
piękna, dzika Gia
Pin It
a tu jeszcze kilka niezłych zdjęć: http://silk-rayon.tumblr.com/page/47
I dokument o Gii: https://www.youtube.com/watch?v=r6h5uwF83JI&feature=related
Z inspiracji - dwie magnetyczne zmysłowe kobiety.
Gia Carangi i Angelina Jolie.
Życie nie jest wartością samo w sobie, jest tyle warte ile w nim przeżyjemy!
Chcę mieć odwagę do podejmowania decyzji i popełniania błędów,
inaczej to wszystko nie ma sensu.
Czasem poszukuję inspirujących kobiet, których dokonania, chryzma i pasja przypomną mi o moich własnych. A czasem zupełnie znienacka same przychodzą do mnie tak jak GIA z filmu, który kiedyś obejrzałam niechcący i który zachwycił mnie i został we mnie na zawsze.
W filmowej biografii Gię Carangi zagrała Angelina Jolie.
I dokument o Gii: https://www.youtube.com/watch?v=r6h5uwF83JI&feature=related
czwartek, 27 września 2012
Rockefeller's Shortbread
Pin It
Masa karmelowa:
*przepis pochodzi z książeczki Jacqueline Bellefontaine Z kuchennej półcezki - Czekolada
Ciastko uzależniające! Nie podawać słodyczoholikom, porzuconym,rzucającym palenie ani kobietom w ciąży bo pochłoną do ostatniego okruszka!
TL mówi, że jagody goji przedłużają życie o 5 min każda, więc chyba nie chcecie mieć długiego grubego życia?!
Normalni ludzie mogą sobie natomiast z przyjemnością szybko i prosto przygotować i zjadać po kawałeczku malutkim srebrnym widelczykiem (jak na zdjęciu zanim zjadłam resztę rękami)
Rockeffeler's Shortbread
Ciastko karmelowe z jagodami goji*
Ciasto:
Ciasto:
100 gr miękkiego masła
4 łyżki brązowego cukru
125 gr mąki pszennej
40 gr płatków owsianych
Masa karmelowa:
200 ml mleka skondensowanego słodzonego
2 łyżki masła
2 łyżki brązowego cukru
2 łyżki mleka 3,2 %
Polewa:
100 gr mlecznej czekolady
2 garstki jagód goji
Akcja:
Masło miksujemy na puszystą (powiedzmy ;) masę z cukrem. Dodajemy mąkę, miksujemy chwilę, dodajemy płatki - blendujemy, żeby wkruszyć płatki w ciasto. Zagniatamy szybko ciasto. Można podsypać trochę mąką, żeby nie kleiło się do rąk. Odstawiamy do lodówki na 2o minut.
Kwadratową foremkę o boku 20 cm wykładamy papierem lub folią aluminiową, następnie ciastem.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 st ok 25 minut, aż do zrumienienia. Studzimy.
W rondelku rozpuszczamy składniki masy,mieszamy aż zgęstnieje do konsystencji budyniu, tak żeby jeszcze ciepłą można było wylać na ciasto, ale żeby nie ściekała. Studzimy całkowicie.
W rondelku rozpuszczamy czekoladę ( w kąpieli wodnej albo nad planikiem ostrożnie) i ciepłą wylewamy na ostudzoną masę.Posypujemy jagodami. Chłodzimy. Kroimy w kostkę lub prostokąty jako większe ciastko.
PATENT: pokrojone w malutką kostkę ciasteczka można podać w papilotkach. Będą eleganckie i trudniej będzie spałaszować wszystko naraz (chyba, że miłość do słodyczy, porzucenie, brak fajek lub ciąża pozbawiły nas resztek wstydu.. wtedy nic nie pomoże, ale warto dać szansę innym do zachowania twarzy)
*przepis pochodzi z książeczki Jacqueline Bellefontaine Z kuchennej półcezki - Czekolada
środa, 26 września 2012
cannoli siciliani z mojej włoskiej księgi
Pin It
Cannoli miałam okazję spróbować na Sycylii - zakochałam się w tych ciastkach i w samej ricotcie.
Nie jestem purystką kulinarną ale sycylijskie cannoli przywołują na myśl sacrum tradycji i szacunku do niepojętego. Muszą być oryginalne.
Pasolini nakręcił kontrowersyjny i poruszający film półmetrażowy "La ricotta" (wersja włoska do obejrzenia TU), w którym akcja toczy się wokół kręcenia Pasji Chrystusa, jednym ze statystów odgrywającym rolę dobrego złoczyńcy, jest człowiek z marginesu, rozpaczliwie próbujący coś zjeść - Stracci. Z powodu nienaturalnej pozy, którą przybiera do sceny ukrzyżowania umiera na skutek niestrawności przez właśnie zjedzony kawałek świeżej ricotty.
Majstersztyk Pasoliniego porusza bardzo ważny i bolesny problem - we Włoszech, szczególnie w latach wojny i międzywojnia, a na Południu dotychczas - Kościół odgrywał rolę mentorską a nie służebną. Szacunek i respekt połączony ze strachem określają stosunek prostych, niewykształconych ludzi do kościelnych hierarchów. Dramat skrajnej biedy zderza się z przepychem świątyni. Takimi scenami jest nasycone włoskie kino neorealistyczne (akcenty m.in. w Nocach Cabirii i Rzymie Felliniego)
Kiedy byłam na Sycylii dałam się porwać atmosferze tego miejsca - jest piękne, dzikie i biedne. Ludzie, których spotkałam nie mieli czasu cieszyć się morzem, jego zniewalającym błękitem, świeżą ricottą i wszystkim co na wyspie było bardziej jędrne, aromatyczne, dojrzalsze, magiczne niż poza nią.
Mieli na głowie niezapłacone rachunki i ciężką pracę następnego ranka. I byli romantykami z dużą dozą goryczy. A ja z całym moim włoskim, i z moim sentymentalizmem obudzonym winem migdałowym byłam tylko turystką, i co bym nie robiła nie mogłam stać się częścią Sycylii. Upał był dla mnie opalaniem się, dla nich był znużeniem.
Cannoli di ricotta
(przepis szefa kuchni Osterii U Locale w Buccherii (SR), za Le ricette d'oro C.Combi)
Ciasto:
300 gr mąki pszennej
300 gr mąki pszennej 00 (użyłam tortowej)
200 gr mąki kukurydzianej
4 żółtka i 2 białka
pół szklanki czerwonego wina (słodkiego, półsłodkiego)
80 gr cukru (pudru)
2 łyżki oliwy ev
szczypta wanilii
szczypta soli
Krem:
1 kg ricotty
300 gr cukru
2 tabliczki czekolady (wg gustu mleczna lub gorzka)
Akcja:
Wszystkie składniki ciasta zagniatamy. Kiedy uzyskamy jednolitą masę rozwałkowujemy cieniutko i wykrawamy krążki.
Krążki ciasta owijamy wokół foremek.W miejscu połączenia smarujemy ciasto białkiem.
Nagrzewamy piekarnik do 220 st i pieczemy krótko cannoli, do lekkiego zrumienienia
Rozgrzewamy w rondlu głęboki olej.
Zdejmujemy rurki z foremek (powinny łatwo się wysunąć po kilkuminutowym ostudzeniu) i smażymy w głębokim oleju. Osączamy z tłuszczu.
Studzimy.
Ricottę przecieram z cukrem.
Ostudzone rurki zanurzamy z dwóch brzegów w roztopionej czekoladzie. Odkładamy.
Kiedy czekolada całkiem zastygnie szprycujemy kremem.
Nie jestem purystką kulinarną ale sycylijskie cannoli przywołują na myśl sacrum tradycji i szacunku do niepojętego. Muszą być oryginalne.
Pasolini nakręcił kontrowersyjny i poruszający film półmetrażowy "La ricotta" (wersja włoska do obejrzenia TU), w którym akcja toczy się wokół kręcenia Pasji Chrystusa, jednym ze statystów odgrywającym rolę dobrego złoczyńcy, jest człowiek z marginesu, rozpaczliwie próbujący coś zjeść - Stracci. Z powodu nienaturalnej pozy, którą przybiera do sceny ukrzyżowania umiera na skutek niestrawności przez właśnie zjedzony kawałek świeżej ricotty.
Majstersztyk Pasoliniego porusza bardzo ważny i bolesny problem - we Włoszech, szczególnie w latach wojny i międzywojnia, a na Południu dotychczas - Kościół odgrywał rolę mentorską a nie służebną. Szacunek i respekt połączony ze strachem określają stosunek prostych, niewykształconych ludzi do kościelnych hierarchów. Dramat skrajnej biedy zderza się z przepychem świątyni. Takimi scenami jest nasycone włoskie kino neorealistyczne (akcenty m.in. w Nocach Cabirii i Rzymie Felliniego)
Kiedy byłam na Sycylii dałam się porwać atmosferze tego miejsca - jest piękne, dzikie i biedne. Ludzie, których spotkałam nie mieli czasu cieszyć się morzem, jego zniewalającym błękitem, świeżą ricottą i wszystkim co na wyspie było bardziej jędrne, aromatyczne, dojrzalsze, magiczne niż poza nią.
Mieli na głowie niezapłacone rachunki i ciężką pracę następnego ranka. I byli romantykami z dużą dozą goryczy. A ja z całym moim włoskim, i z moim sentymentalizmem obudzonym winem migdałowym byłam tylko turystką, i co bym nie robiła nie mogłam stać się częścią Sycylii. Upał był dla mnie opalaniem się, dla nich był znużeniem.
Cannoli di ricotta
(przepis szefa kuchni Osterii U Locale w Buccherii (SR), za Le ricette d'oro C.Combi)
Ciasto:
300 gr mąki pszennej
300 gr mąki pszennej 00 (użyłam tortowej)
200 gr mąki kukurydzianej
4 żółtka i 2 białka
pół szklanki czerwonego wina (słodkiego, półsłodkiego)
80 gr cukru (pudru)
2 łyżki oliwy ev
szczypta wanilii
szczypta soli
Krem:
1 kg ricotty
300 gr cukru
2 tabliczki czekolady (wg gustu mleczna lub gorzka)
Akcja:
Wszystkie składniki ciasta zagniatamy. Kiedy uzyskamy jednolitą masę rozwałkowujemy cieniutko i wykrawamy krążki.
Krążki ciasta owijamy wokół foremek.W miejscu połączenia smarujemy ciasto białkiem.
Nagrzewamy piekarnik do 220 st i pieczemy krótko cannoli, do lekkiego zrumienienia
Rozgrzewamy w rondlu głęboki olej.
Zdejmujemy rurki z foremek (powinny łatwo się wysunąć po kilkuminutowym ostudzeniu) i smażymy w głębokim oleju. Osączamy z tłuszczu.
Studzimy.
Ricottę przecieram z cukrem.
Ostudzone rurki zanurzamy z dwóch brzegów w roztopionej czekoladzie. Odkładamy.
Kiedy czekolada całkiem zastygnie szprycujemy kremem.
niedziela, 23 września 2012
perfekcyjny stek z Limuzyny
Pin It
Mój pierwszy stek - wyborny!
Z polędwicy arytokratycznej krowy z regionu Limousine we Francji.
Mięso kupiłam w znanym warszawskim mięsożercom sklepie Befsztyk, przy Puławskiej.
Było tak cenne, że najpierw poszperałam w Internecie i moich handoutach, żeby go nie zmasakrować niewprawną ręką. Dlatego chcę się podzielić wskazówkami z resztą laików :)
Składniki:
steki z polędwicy wołowej o grubości ok 2 cm
olej do smażenia, masło
sól, pieprz
Akcja:
Plastry polędwicy ogrzewam do temperatury pokojowej
TO BARDZO WAŻNE, NIE SPIESZCIE SIĘ :)
Oprószam solą (tak solą - nawet M.P.White to robi, Gordon Ramsay też) , pieprzem.
Maksymalnie rozgrzaną patelnię grillową (lub inną, ale żeliwną!) skrapiam oliwą (lub olejem z pestek winogron, ale nie oliwą ev, która nie nadaje się do smażenia, możemy też wrzucić mały kawałek masła pod koniec).
Układam mięso na patelni - ma skwierczeć!
Obsmażam na ostrym ogniu ok minutę z 1 i 2 strony.
Co obracania steka są 2 szkoły - tylko raz lub po kilka razy zmieniąjąc moc ognia.
Jak obróciłam go 2 razy, usmażył się MEDIUM WELL DONE - przynajmniej jak na moje oko ;)
nie był ani trochę twardy ani ciągnący. Bardzo soczysty i w ogóle poezja.
Ostatni krok to kilkuminutowy "odpoczynek" mięsa na talerzu - najlepiej gorącym.
Nasz stek w środku nocy przyrządzany był w celach eksperymentalnych i do sosu nie miałam już głowy, ale następnym razem podam z TYM SOSEM, w którym jestem absolutnie zakochana.
Tym razem dzięki Ci Kwestio Smaku!
Tu jeszcze - najpopularniejsza w sieci ściągawka ze stopni wysmażenia:
A Tu filmik z Gordonem w roli głównej:
http://www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=Rjcow4l2wxQ
Z polędwicy arytokratycznej krowy z regionu Limousine we Francji.
Mięso kupiłam w znanym warszawskim mięsożercom sklepie Befsztyk, przy Puławskiej.
Było tak cenne, że najpierw poszperałam w Internecie i moich handoutach, żeby go nie zmasakrować niewprawną ręką. Dlatego chcę się podzielić wskazówkami z resztą laików :)
Składniki:
steki z polędwicy wołowej o grubości ok 2 cm
olej do smażenia, masło
sól, pieprz
Akcja:
Plastry polędwicy ogrzewam do temperatury pokojowej
TO BARDZO WAŻNE, NIE SPIESZCIE SIĘ :)
Oprószam solą (tak solą - nawet M.P.White to robi, Gordon Ramsay też) , pieprzem.
Maksymalnie rozgrzaną patelnię grillową (lub inną, ale żeliwną!) skrapiam oliwą (lub olejem z pestek winogron, ale nie oliwą ev, która nie nadaje się do smażenia, możemy też wrzucić mały kawałek masła pod koniec).
Układam mięso na patelni - ma skwierczeć!
Obsmażam na ostrym ogniu ok minutę z 1 i 2 strony.
Co obracania steka są 2 szkoły - tylko raz lub po kilka razy zmieniąjąc moc ognia.
Jak obróciłam go 2 razy, usmażył się MEDIUM WELL DONE - przynajmniej jak na moje oko ;)
nie był ani trochę twardy ani ciągnący. Bardzo soczysty i w ogóle poezja.
Ostatni krok to kilkuminutowy "odpoczynek" mięsa na talerzu - najlepiej gorącym.
Nasz stek w środku nocy przyrządzany był w celach eksperymentalnych i do sosu nie miałam już głowy, ale następnym razem podam z TYM SOSEM, w którym jestem absolutnie zakochana.
Tym razem dzięki Ci Kwestio Smaku!
Tu jeszcze - najpopularniejsza w sieci ściągawka ze stopni wysmażenia:
| skopiowane ze strony o wdzięcznej nazwie: MEAT BEER BABES |
A Tu filmik z Gordonem w roli głównej:
http://www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=Rjcow4l2wxQ
niedziela, 16 września 2012
kuch na wakacjach
Pin It

Ostatnio nie mam głowy do blogowania, ale spokojnie, nadal gotuję.Na wycieczkę do Bydgoszczy zabrałam cudowną klasyczną drożdżową górę z duża ilością kruszonki.
Ten przepis to pewniak, opisałam go już TU.
Drożdżówkę przygotowałam wedle gustu TL, jednak dla mnie ciasto powinno być bardziej maślane i słodkie, także na razie zdjęcia, a niedługo przepis na ulepszoną wersję.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)



