sobota, 2 czerwca 2012

extraczekoladowe muffinki od Nigelli, po prostu świetne

Pin It
Nie lubię muffinów, ale inni lubią a ja ubóstwiam je przygotowywać!
Ale babeczki z tego przepisu wyszły naprawdę bardzo smaczne, trochę jak z piaskowego ciasta.
Wersja była dla TL, a więc pełna gorzkiej czekolady, z surowymi ziarnami kakao. 
jaśniutkie z powodu deficytu cocoa powder w domu, ale normalnie są czekoladowe i mroczne

 sKŁAD:
suche:
1 3/4 szklanki mąki
2  łyżeczki proszku do pieczenia 
1/2 łyżeczki sody
2 łyżki kakao w proszku
3/4 szklanki drobnego cukru / do wypieków/, może być tez cukier puder, ale będą mniej słodkie 1
3/4 szklanki posiekanej czekolady / u mnie 1 tabliczka gorzkiej/ + 1/2 tabliczki do posypania muffinów
mokre:
1 szklanka mleka
trochę ponad 1/3 szklanki oleju roślinnego
1 jajo
1łyżeczka ekstraktu waniliowego 

aKCJA:
Mieszamy w osobnych naczyniach suche i mokre składniki. Łączymy delikatnie.
Wykładamy do papilotek, ale tylko do 2/3 wysokości foremek. Posypujemy czekoladą. 
Wstawiamy do nagrzanego na 200 st. piekarnika na ok 20 minut.

Mniam!

przepis oryginalny tu :http://www.foodnetwork.com/recipes/nigella-lawson/chocolate-chocolate-chip-muffins-recipe/index.html

confiture de lait

Pin It
Kto przeżył ten zrozumie - magisterka wymaga wytężenia wszystkich sił umysłowych i fizycznych, wcale nie dla tego, że jest trudniejsza od innych tekstów, to słowo ma swoją magię, a raczej klątwę - wśród moich znajomych, z których większość pracuje i ogólnie jest bystra i ogarnia - same niedopisane do końca magisterki. 
Czasem też dopada nas poczucie absurdu pisania czegoś co ma udowodnić, że umiemy pisać, kiedy od kilku lat jesteśmy zajebistym copywriterem w agencji reklamowej / case study KP/
Dodam, że moja mgr jest z filozofii. 
No właśnie. 

Kto przeżył ten wie, że pochłaniana w czasie walki z MGR ilość słodyczy przekracza normę i normalne zapasy szybko się kończą, a wychodzenie z domu jest niewskazane /optymalne warunki twórcze to siedzenie pod kołdrą, bez makijażu, w skarpetkach, z laptopem i kotem, w barłogu książek i notatek, w otoczeniu kawy, wódki,sera, cukru i ibupromu/

Żeby przetrwać wystarczy zakupić wcześniej odpowiednią ilość cukru i mleka (takie zakupy nawet facet może zrobić gdyby zabrakło przy bibliografii) i w chwili kryzysu rozkoszować się mleczną konfiturą, którą można jeść łyżkami jedną ręką, drugą pisząc swoje dzieło życia!

Podaję przepis za autorką bloga Lazy in the kitchen

Składniki na około 300 ml konfitury:
250 g cukru pudru
500 ml mleka
1 łyżeczka wanilii w proszku

Zagotuj mleko z cukrem i wanilią.
Zmniejsz ogień i gotuj powoli przez 1,5 do 2 godzin, mieszając drewnianą łyżką mniej więcej co 10 minut.
Kiedy konfitura będzie odpowiednio gęsta (budyniowa), zdejmij ją z ognia i przełóż do słoiczka.
Wstaw do lodówki na co najmniej dwie godziny.

przepis oryginalny jest tu: http://crummblle.wordpress.com/2012/03/14/confiture-de-lait/

piątek, 1 czerwca 2012

pieczony bakłażan na puree z marchewki i ziemniaków

Pin It



sKŁAD:

1 spory bakłażan
suszona bazylia
1 duży ząbek czosnku
oliwa z oliwek
sól

puree:

4 marchewki
3 ziemniaki
1 cebula
2 ząbki czosnku
kawałek masła
sok z 1/2 pomarańczy
1 kostka rosołowa warzywna
 szczypta soli i pieprzu do smaku, szczypta kurkumy, szczypta cukru

aKCJA:

Bakłażany kroimy w plastry wzdłuż, posypujemy solą, odstawiamy na 15 minut. Opłukujemy z soli, układamy na blasze, polewamy oliwą, posypujemy z obu stron bazylią, posypujemy posiekanym czosnkiem.
Pieczemy ok. 40 minut z jednej i 40 minut z drugiej strony w temp. ok. 180 st.

Puree:
Podsmażamy posiekana cebulę i czosnek na maśle.Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie, jak zwykle. Marchewkę szatkujemy ( np. w blenderze). Kostkę rosołową rozpuszczamy w 0.5 litra wrzącej wody.
Do cebuli i czosnku dodajemy rosół,marchew. Wlewamy sok z pomarańczy. Dosypujemy sól, cukier, pieprz i kurkumę. Dusimy ok 25 minut.
Dodajemy ziemniaki. Blendujemy. Dusimy ok 15 minut do uzyskania gęstego puree.

Bakłażany upieczone podajemy na puree.
Można serwować z plastrem suszonego pomidora, truskawką i bazylią skropionymi octem balsamicznym lub na bogato  i kalorycznie - posypane parmezanem / moje ulubione/.



pstrąg pieczony z czosnkiem

Pin It

Najprostsza i jak dotąd moja ulubiona wersją pstrąga.

sKŁAD:
2 całe średniej wielkości  świeże pstrągi
5-10 ząbków czosnku
gałązki świeżego koperku
4 plasterki cytryny
kawałek masła do wysmarowania blachy
pieprz i sól

aKCJA:

Blachę wyłożyć folią aluminiową i posmarować masłem.
Pstrągi opłukać, nasolić i odstawić na 30 minut do lodówki. Jeśli Wam się spieszy pomińcie lodówkę.
Posypać pieprzem z każdej strony i w środku.
Do brzucha ryby włożyć po 2 gałązki świeżego kopru i po plasterku cytryny.

Ułożyć na blasze. Wyłożyć ząbki czosnku obok ryb. Piec ok 60 minut w temp ok. 180 st.

Rybę można podać z pieczywem, na którym rozsmarowujemy wyciśnięty z łupinek upieczony czosnek.
Pycha i zdrowo!


moje pesto bazyliowe

Pin It


Moja wersja  pesto verde * nie jest czystej krwi tradycyjną włoską receptą, ale brak specyficznych składników nie powinien nas nigdy ograniczać w kuchni i pozbawiać fantazji.  Powtarzając za Marią Elia : "Mistrzowie kuchni od zawsze stosują zamienniki!"

sKŁAD /na 2 porcje/
2 garście listków bazylii
garstka uprażonych na suchej patelni płatków migdałowych
1/2 małego ząbka czosnku
100 gr startego twardego żółtego sera dojrzewającego
oliwa z oliwek  (dobrej jakości!)
 sól do smaku

aKCJA:

ucieramy wszystkie składniki w moździerzu lub miksujemy blenderem


Intensywne, pyszne, aromatyczne pesto gotowe.



* pesto  to pochodząca z Ligurii przyprawa w formie aromatycznej pasty. Najbardziej popularne bazyliowe pesto alla genovese  tradycyjne składa się z 7 składników zmiażdżonych w moździerzu: listków świeżej bazylii / najlepiej drobnej/ ,oliwy z oliwek ev, tradycyjnej liguryjskiej o delikatniejszym smaku, włoskich orzeszków piniowych, co najmniej  30-miesięcznego sera Parmiggiano Reggiano lub Grana Padano, sera Pecorino Fiore Sardo, czosnku o delikatnym smaku, gruboziarnistej soli morskiej.

Coraz większym powodzeniem cieszy się także sycylijskie pesto alla trapanese, wersja z dodatkiem suszonych pomidorów i migdałów.

girl power!

Pin It


Niedawno był taki dzień kiedy poczułam się naprawdę wspaniale. 
W swoim ciele, w swojej głowie, w swoim domu. 
Kto poznał mnie choć trochę wie, że zawsze jest góra-dół, i nie znam stanu równowagi. 
Od rozpaczy w euforię i tak bez końca. 
Zawsze wydawało mi się, ze spalam się przez ten wewnętrzny chaos i pociąg do dramatu i że MUSZĘ koniecznie się z tym destrukcyjnym popędem uporać, osiągnąć wewnętrzny spokój. 

Ostatnio przeczytałam bardzo mądre zdanie i - choć to się w życiu bardzo rzadko zdarza - to jedno zdanie właśnie do mnie dotarło:

 " Nie dąż do równowagi, zaakceptuj jej brak i osiągnij harmonię"

Tym co mnie wykańczało, frustrowało i dołowało nie było nienasycenie  - to poczucie winy wobec siebie i wobec reszty świata, czekającego aż w końcu się uspokoję i ogarnę. 
Przepraszanie za każdy błąd, fałszywy krok, brak elegancji, ogłady, taktu, a z drugiej strony za zbytnią subtelność, brak asertywności. Za obcesowość, a później znów za bierność. 

Ale wiecie co? 
Jestem zodiakalnym Bliźniakiem, urodziłam się w upalne, burzliwe popołudnie i nie dostałam, jak żadne z nas, podręcznika jak żyć. Dlatego kieruje się instynktem, myślę, szukam, czuję i żyje czasem pięknie a czasem kompletnie beznadziejnie. 

Od dziś nie stracę ani kropelki energii na przepraszanie, żałowanie, strach przed decyzjami, umniejszanie swojej wartości, mówienia tak kiedy myślę nie i unieszczęśliwianie się z godnym podziwu uporem na przeróżne sposoby. 


"Bądź bardziej odpowiedzialna za siebie niż za innych"

wtorek, 22 maja 2012

muffiny z truskawkami i rabarbarem

Pin It
w polewie z białej czekolady  i słońca


 Muffiny rabarbarowo-truskawkowe

składniki suche: 2 szklanki mąki pszennej, 3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia, 1/2 szklanki cukru, szczypta soli
składniki mokre: 1 szklanka jogurtu naturalnego, 1 roztrzepane jajo, 1/4 szklanki roztopionego masła


owoce: 150 gr rabarbaru pokrojego w plasterki i 50 gr  truskawek obtaczamy w 2 łyżkach cukru, 2 łyżkach płatków migdałowych, 1/2 łyżeczki cynamonu i imbiru. Odstawiamy do lodówki.

Mieszamy w osobnych naczyniach składniki suche i mokre. Do suchych dodajemy owoce. Łączymy delikatnie suche i mokre. 
Wykładamy do formy. Pieczemy ok 20-30 minut w 200 st.


Tym przepisem się inspirowałam: http://kulinarnespotkania.blogspot.com/2011/05/muffiny-z-rabarbarem.html


Osobą, która zapałała największym entuzjazmem do wypieku muffinów wśród moich bliskich i znajomych była Lena Bryzik, zginęła w wypadku kolejowym, zanim zdążyłyśmy spotkać się na wspólnym pieczeniu. Nie była mi bardzo bliska, nie znałyśmy się dobrze,a ja nie jestem też bardzo sentymentalna, ale pierwszych muffinów Leny, które przyniosła do spróbowania na próbę chóru, jej ostatniej imprezy urodzinowej na które przyniosłam swoje bananowo-krówkowe babeczki, ostatniego przepisu, który jej wysłałam pisząc:"ten jest o niebo lepszy, musisz wypróbować, koniecznie!"  - tego nigdy nie zapomnę. 
Każde kolejne muffiny przywołują myśl o Niej, gdzieś tam z tyłu głowy, że mogę zrobić to czego ona już nie zdążyła. Nawet tę prostą rzecz.