Pin It
Stek z polędwicy wołowej, z sezonowanego (dojrzałego) mięsa rasy Angus z polskiej hodowli.
Fantastyczną, kruchą i soczystą wołowinę ( niestety w odpowiedniej cenie, ale warto!) dostaniecie w sklepie Befsztyk. Poza tym cielęcinę i różne inne smakołyki. Jeśli chodzi o mięso, uważam, że lepiej zjeść mniej ale wartościowego, naprawdę smacznego ze sprawdzonego źródła. I wtedy naprawdę większość z nas będzie na to stać. Mięso w szczególności powinniśmy wybierać i delektować się nim świadomie.
Idealne podsumowanie ciężkiego dnia to dla mnie stek, podany osobno występnie kaloryczny sos, dużo pieprzu i czerwone skrajnie wytrawne wino. Najlepiej w towarzystwie.
Z dobrej jakości, sezonowanej wołowiny steki przyrządza się w kilka minut, zależnie od grubości steka. Moja sprawdzona metoda to smażenie raz z każdej strony dotąd aż 1/3 w środku przekroju będzie jeszcze krwista. Mamy wtedy stek MEDIUM. Odstawiam, żeby odpoczął i wtedy dochodzi do MEDIUM WELL.
Przepis na sos bearneński, mój ulubiony:
2 -3 szalotki
3 łyżki octu z białego wina
4 łyżki białego wytrawnego wina
4 żółtka
100-120 gr masła
estragon świeży lub suszony (do smaku)
pieprz biały i czarny
sól
W rondelku rozgrzewamy ocet, wino, wrzucamy posiekane drobno szalotki, pieprz.
Gotujemy na małym ogniu aż odparuje do 1/3 objętości, dodajemy estragon.
Studzimy.
W kąpieli wodnej dodajemy do szalotek żółtka, sól, dodajemy pokrojone na kawałki masło, ubijamy do zgęstnienia.
Można przecedzić, ja wolę zostawić cebulki.
Gęsty sos przechowujemy w lodówce - na ciepłym stoku wyśmienicie się roztopi.
piątek, 12 lipca 2013
poniedziałek, 8 lipca 2013
blondie
Pin It
proste skojarzenia, proste ciastko. życzę wszystkim cudnej reszty poniedziałku.
150 g białej czekolady, połamanej
80 g masła
1/3 szklanki drobnego cukru
2 jajka
3/4 szklanki mąki
szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
pół szklanki posiekanych obranych migdałów
50 g czekolady białej, posiekanej
Przepis pochodzi ze strony: Moje wypieki
80 g masła
1/3 szklanki drobnego cukru
2 jajka
3/4 szklanki mąki
szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
pół szklanki posiekanych obranych migdałów
50 g czekolady białej, posiekanej
Masło roztopić w niedużym garnuszku, dodać połamaną czekoladę (150 g), podgrzewać do rozpuszczenia się czekolady, cały czas mieszając. W osobnym naczyniu wymieszać mąkę, cukier, sól, proszek do pieczenia. Dodać jajka, ekstrakt z wanilii i ciepłą czekoladę, zmiksować na gładką masę. Na końcu wrzucić posiekane migdały i białą czekoladę (50 g), wymieszać.
Piec w temperaturze 180ºC około 25 - 30 minut.
wtorek, 25 czerwca 2013
Sushi Maki dla początkujących
Pin It
Sushi to danie w punkt: pyszne, lekkie, zdrowe, proste w przygotowaniu (o ile nie celujemy w mistrzostwo świata).
Składniki potrzebne do przygotowania maków:
- nori (prasowane algi)
- ryż do sushi
- sos sojowy
- ocet ryżowy
- cukier brązowy
- pasta wasabi
- marynowany imbir
- ryba: wędzony lub pieczony łosoś, surowe: łosoś, tuńczyk, lub gotowe mrożone zestawy ryb do sushi
krewetki (gotowane lub smażone); ew. paluszki surimi
- dodatki: serek śmietankowy typu Philadelfia, ogórek, kawior, awokado, papryka, ziarna sezamu i inne.
Do przygotowania sushi przyda się mata bambusowa, ale bez niej też sobie poradzicie.
Wszystkie produkty dostępne są w supermarketach na działach z żywnością orientalną (zagraniczną).
W świeże ryby i gotowe zestawy do sushi zaopatruję się w Kuchniach Świata. Wiem, że powiedzą mi szczerze czy ryba jest wystarczająco świeża, aby jeść ją na surowo.
Jak przygotować rolki możecie zobaczyć na filmiku przygotowanym przez DeCare:
Kiedy nabierzecie wprawy w przygotowaniu podstawowej wersji możecie sięgnąć po wyższy stopień wtajemniczenia. Wirtuozi sushi tworzą najprawdziwsze dzieła sztuki, inspirujące, piękne i smakowite. Warto zajrzeć tu: http://sushiekspert.blogspot.com/2009/09/porady-jak-zrobic-sushi-doskonae.html.
smak zwycięstwa
Pin It
Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia. Boki smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą. Pokruszone na piasek herbatniki łączymy z rozpuszczonym masłem i wykładamy je na dno. Wstawiamy do lodówki.
Masę marcepanową mieszamy ze śmietanką i lekko podgrzewamy aż do uzyskania gładkiej, półpłynnej konsystencji. Ser mieszamy z cukrem. Dodajemy masę marcepanową, skórkę i amaretto, następnie pojedynczo dodajemy jajka.
Ser wylewamy na spód i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C na około 40 minut.
Gotowy, schłodzony sernik ozdabiamy wiśniami wymieszanymi z wiśniówką. Posypujemy zrumienionymi płatkami migdałowymi.
mam magistra z filozofii! nareszcie! mocno przeterminowany, ale co tam. Dobra magisterska jest jak wino. Udało się!
Teraz daje sobie czas na nierobienie niczego co nie sprawia mi przyjemności między innymi będę piekła na potęgę bez wyrzutów sumienia. Bosko!
***
Sernik marcepanowy z wiśniami*
ok. 150 gr pokruszonych herbatników (można dorzucić garść mnigdałów)
1 łyżki rozpuszczonego masła
1/2 kg tłustego sera do serników (polecam Dr Oetkera)
1/4 szklanki cukru
ok. 150 gr masy marcepanowej
2 łyżki śmietanki 30
skórka otarta z 1/2 pomarańczy (opcjonalnie)
1 łyżka amaretto
3 jajka
do ozdoby:
wiśnie we frużelinie, kilka łyżek wiśniówki (najlepiej Soplicy), zrumienione na suchej patelni migdały
1/2 kg tłustego sera do serników (polecam Dr Oetkera)
1/4 szklanki cukru
ok. 150 gr masy marcepanowej
2 łyżki śmietanki 30
skórka otarta z 1/2 pomarańczy (opcjonalnie)
1 łyżka amaretto
3 jajka
do ozdoby:
wiśnie we frużelinie, kilka łyżek wiśniówki (najlepiej Soplicy), zrumienione na suchej patelni migdały
jeśli nie mamy wiśni we frużelinie, możemy podgrzać konfiturę wiśniową z odrobiną żelatyny.
Masę marcepanową mieszamy ze śmietanką i lekko podgrzewamy aż do uzyskania gładkiej, półpłynnej konsystencji. Ser mieszamy z cukrem. Dodajemy masę marcepanową, skórkę i amaretto, następnie pojedynczo dodajemy jajka.
Ser wylewamy na spód i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C na około 40 minut.
Gotowy, schłodzony sernik ozdabiamy wiśniami wymieszanymi z wiśniówką. Posypujemy zrumienionymi płatkami migdałowymi.
* przepis, który nieco zmodyfikowałam, pochodzi stąd: http://zpiekarnika.blogspot.com/2013/02/sernik-marcepanowo-wisniowy-cudowny.html
środa, 1 maja 2013
sernik z białą czekoladą, oreo, malinami i orzeszkami
Pin It
Serniki są najlepsze na świecie.
Sernik na spodzie z oreo, z konfiturą malinową i karmelizowanymi orzeszkami:
Przepis znalazłam tu:Sandra bakes a party.
sKŁAD:
ciastka oreo: 200 gramów
orzechy ziemne niesolone: ok 50 gr
masło, stopione: 3 łyżki
masło, stopione: 3 łyżki
biała czekolada: 200 gramów
0,5 kg mielonego sera
0,5 kg mielonego sera
jaja: 2 sztuki
ekstrakt z wanili: 1 łyżka
drobny cukier: 80 gramów
dżem malinowy: 165 gramów
orzechy ulubione: 150 gramów
ekstrakt z wanili: 1 łyżka
drobny cukier: 80 gramów
dżem malinowy: 165 gramów
orzechy ulubione: 150 gramów
cukier kryształ albo drobny: 50 gramów
aKCJA:
sPÓD: w blenderze miksujemy ciastka +masło +orzechy ziemne. Do formy (lub małych foremek) wyściełanej papierem do pieczenia, wykładamy spód, wygładzamy, wstawiamy do lodówki na czas przygotowywania sera.
Piekarnik ustawiamy na 180 st.
mASA sEROWA: czekoladę rozpuść w kąpieli wodnej (ja używam do tego naczynia do fondue)
Ser + 80 gr drobnego cukru + ekstrakt ubijaj mikserem dodając po jednym jajku, następnie dodaj lekko przestudzoną czekoladę
masę wyłóż na spód.
Piecz ok 30-40 minut. Daj sernikowi czas na odpoczynek w uchylonym piekarniku, po ostygnięciu wstaw do schłodzenia w lodówce na kilka godzin (po godzinie też daje radę, jeśli nie mamy czasu na czekanie).
Ostudzony sernik pokryj dżemem malinowym (można trochę rozpuścić w rondelku, żeby łatwiej się rozprowadzał).
oRZESZKI: w rondelku rozpuść 50 gr cukru z 1 łyżeczką wody, kiedy zacznie się karmelizować - wrzuć połamane orzechy, wymieszaj i w gęstym karmelu wyłóż na folię aluminiową, papier lub matę silikonową, kiedy ostygnie połam lub rozkrusz i udekoruj wierzch sernika.
GOTOWE!
wtorek, 23 kwietnia 2013
łatwo, przyjemnie, bezwstydnie!
Pin It
Polecam gorąco - zróbcie je dla siebie, dla przyjaciół, na sobotni lunch w piżamie. Dla mnie pyszne - i calkiem zdrowe comfort food :)
*zdjęcia NIE SĄ mojego autorstwa
Go glow girl!
Jest piękna choć nie idealnie smukła, w kuchni cała promienieje, iskrzy, lśni - bajka - dziewczyna za milion dolarów. Ale większość jej przepisów nie jest moim zdaniem ani wyszukana ani zbyt smakowita.
Kuchnia dla głodnych - tu i teraz, dla łakomczuchów.
Nigelllissima po prostu grzeszy w kuchni i jest absolutnie nieidealna. Podjada w nocy tort z lodówki, nakłada sobie dokładki makaronu, słowem - bawi się świetnie.
A ja rzadko kiedy sobie na to pozwalam. Pilnuję się bardzo przepisów, może dają mi poczucie bezpieczeństwa? Nie zaglądam często do książki Nigelli, natomiast uwielbiam ją oglądać, chociaż szukam inspiracji i wskazówek raczej u Gordona Ramsaya, to Nigella Lawson krzątająca się wśród swoich słoiczków z przyprawami, ziołami, bibelotami, buteleczkami, ciągle uśmiechnięta, z błyszczącymi oczami i radością, która od niej bije - nakręca mnie pozytywnie i relaksuje.
Fajnie móc zajrzeć do jej świata, pełnego luzu, miłości i życia, szczególnie w środku tygodniu kiedy wszystko musi być na tip-top i czasami mam już dość sztafety.
Kiedy przygotowałam moje słodkie ziemniaczki pomyślałam własnie o beztroskiej Nigelli - łatwo, przyjemnie, bezwstydnie!
Polecam gorąco - zróbcie je dla siebie, dla przyjaciół, na sobotni lunch w piżamie. Dla mnie pyszne - i calkiem zdrowe comfort food :)
Słodkie młode ziemniaczki
pół kilograma drobnych młodych ziemniaków
posiekany drobniutko świeży koperek lub suszony
przyprawa do dań z ziemniaków
miód płynny wielokwiatowy (lipowy będzie za słodki)
sól
kawałek masła do smażenia
Ziemniaczki gotuję w mundurkach, obieram, obtaczam w przyprawach, podsamażając na maśle polewam (z umiarem) miodem tak żeby powstała na nich klejąca otoczka, która po obsmażeniu będzie pyszna!.
*zdjęcia NIE SĄ mojego autorstwa
wtorek, 2 kwietnia 2013
macarons, nasze siostrzane historie
Pin It
Przepis na macarons jest od mojej siostry, która znalazła go gdzieś u Francuzów.
Generalnie nadal nie wypracowałyśmy recipe ideale, ale sprawa w toku, więc daję znać o naszych osiągnięciach.
Makaroniki można robić na włoskiej lub francuskiej bezie. Francuska jest prostsza w przygotowaniu, do włoskiej trzeba więcej filingu, bo w recepturze jest moment dolewania do ubitych białek wrzącego syropu cukrowego - bardzo stresujące!
Fantastyczna mistrzyni celebracji - Ola opisuje krok po kroku obie wersje na swoim blogu: http://celebracje.wordpress.com/?s=makaroniki
Beza włoska bez tajemnic u Mistrza jest tu: filmik Pierre Herme
U nas beza francuska czyli:
3 białka jajek - najlepiej płynnych, takich, które zostały oddzielone od żółtka kilka dni wcześniej (robiłyśmy z marszu..)
200 gr cukru pudru
125 gr mąki migdałowej ( mielenie samodzielne sprawia, że wydziela się dużo tłuszczu, dlatego nam nie do końca wyszło, więc kto może niech szuka mąki)
30 gr cukru drobnego (zwykły też będzie ok)
Przygotowujemy papier do pieczenia na blaszce.
Cukier puder z mąką migdałową przesiewamy.
Białka ubijamy z cukrem zwykłym - cukier dodajemy stopniowo kiedy zaczną pracować - zamiast płynu- żelu będzie piana.
Białka ubijamy na sztywno.
Jeśli barwicie macarons teraz czas na dodanie kolorantu do białek - jeśli jest żelowy, jak mój - dodajcie tylko kropelkę i nie martwcie się lekkim "zżelowaniem" piany. jest ok.
Mieszamy szpatułką pianę z migdałami z cukrem pudrem na jednolitą masę, MA BYĆ LISSE ET BRILLANTE!
(gładka i lśniąca - kluczowa sprawa przy macarons ;)
Wyciskamy rękawem cukierniczym lub nakładamy łyżeczką na papier małe zgrabne kółeczka w dość dużych odstępach.
Odstawiamy na min. 30-45 minut na suchym ciepłym miejscu do wysuszenia również kluczowe CROUTER - czyli aż na górze powstanie skorupka.
Jeśli niie powstaje, a Wam się nudzi - włóżcie makaroniki do wysuszenia w piecu.
I tak mogą Wam nie wyjść bo każdy piekarnik jest inny, wiec lepiej nie tracić więcej czasu. Trzeba pokombinować.
Pieczemy/suszymy nasze macarons w 150 st. i ledwie uchylonych drzwiczkach (albo i nie)
Kiedy się upieką - po 10-13 minutach - wyjmujemy je na papierze i kładziemy papier na mokrym blacie - po kilkudziesięciu sekundach idealnie odchodzą od papieru.
Po kilku minutach możemy je już przekładać masą ale o tym w następnym wpisie, zawsze możecie zajrzeć do Oli na celebracje, ma przepyszne kremy!
Przepis na macarons jest od mojej siostry, która znalazła go gdzieś u Francuzów.
Generalnie nadal nie wypracowałyśmy recipe ideale, ale sprawa w toku, więc daję znać o naszych osiągnięciach.
Makaroniki można robić na włoskiej lub francuskiej bezie. Francuska jest prostsza w przygotowaniu, do włoskiej trzeba więcej filingu, bo w recepturze jest moment dolewania do ubitych białek wrzącego syropu cukrowego - bardzo stresujące!
Fantastyczna mistrzyni celebracji - Ola opisuje krok po kroku obie wersje na swoim blogu: http://celebracje.wordpress.com/?s=makaroniki
Beza włoska bez tajemnic u Mistrza jest tu: filmik Pierre Herme
U nas beza francuska czyli:
3 białka jajek - najlepiej płynnych, takich, które zostały oddzielone od żółtka kilka dni wcześniej (robiłyśmy z marszu..)
200 gr cukru pudru
125 gr mąki migdałowej ( mielenie samodzielne sprawia, że wydziela się dużo tłuszczu, dlatego nam nie do końca wyszło, więc kto może niech szuka mąki)
30 gr cukru drobnego (zwykły też będzie ok)
Przygotowujemy papier do pieczenia na blaszce.
Cukier puder z mąką migdałową przesiewamy.
Białka ubijamy z cukrem zwykłym - cukier dodajemy stopniowo kiedy zaczną pracować - zamiast płynu- żelu będzie piana.
Białka ubijamy na sztywno.
Jeśli barwicie macarons teraz czas na dodanie kolorantu do białek - jeśli jest żelowy, jak mój - dodajcie tylko kropelkę i nie martwcie się lekkim "zżelowaniem" piany. jest ok.
Mieszamy szpatułką pianę z migdałami z cukrem pudrem na jednolitą masę, MA BYĆ LISSE ET BRILLANTE!
(gładka i lśniąca - kluczowa sprawa przy macarons ;)
Wyciskamy rękawem cukierniczym lub nakładamy łyżeczką na papier małe zgrabne kółeczka w dość dużych odstępach.
Odstawiamy na min. 30-45 minut na suchym ciepłym miejscu do wysuszenia również kluczowe CROUTER - czyli aż na górze powstanie skorupka.
Jeśli niie powstaje, a Wam się nudzi - włóżcie makaroniki do wysuszenia w piecu.
I tak mogą Wam nie wyjść bo każdy piekarnik jest inny, wiec lepiej nie tracić więcej czasu. Trzeba pokombinować.
Pieczemy/suszymy nasze macarons w 150 st. i ledwie uchylonych drzwiczkach (albo i nie)
Kiedy się upieką - po 10-13 minutach - wyjmujemy je na papierze i kładziemy papier na mokrym blacie - po kilkudziesięciu sekundach idealnie odchodzą od papieru.
Po kilku minutach możemy je już przekładać masą ale o tym w następnym wpisie, zawsze możecie zajrzeć do Oli na celebracje, ma przepyszne kremy!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
.jpg)

